piątek, 22 maja 2020

Apel do Ministra Rolnictwa o zmianę ustawy o ochronie zwierząt



Minister Rolnictwa
Jan Krzysztof Ardanowski

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi


ul. Wspólna 30

00-930 Warszawa



Apel do Ministra Rolnictwa 
o zmianę ustawy o ochronie zwierząt

Zdruzgotana krzywdą wyrządzoną mnie i moim zwierzętom, których większość ingerencję bandytów ze zorganizowanej grupy przestępczej przypłaciła życiem, wnoszę o przyjęcie i pozytywne rozpatrzenie tego apelu. Jeżeli jest Pan CZŁOWIEKIEM, chrześcijaninem, to nie zadowoli się Pan półśrodkami, które niczego lub niewiele zmieniają w sytuacji prześladowych hodowców, rolników czy też innych właścicieli zwierząt. 

Prawo musi chronić żywicieli narodu. Rolnicy mają misję do wykarmienia całego narodu polskiego tak, aby głodny nie był. Nie można pozwalać aby trolle i szkodnicy oraz kryminaliści w postaci fundacji pseudo prozwierzęcych niszczyły polskie hodowle.

Komuniści w Rosji wymordowali 10 milionów chłopów i tym samym spowodowali wielką klęskę głodu. Fundacje to takie współczesne odpowiedniki tych komunistycznych bandytów, którzy kiedyś napadali na gospodarstwa, okradadali je z inwentarza i płodów rolnych i mordowali chłopów.

Także w Polskiej pamięci narodowej mamy niesławne komunistyczne trójki, gnębiące polskich rolników, okradające nas z płodów rolnych. Mój Dziadek mający na utrzymaniu rodzinę: żonę i trójkę małych dzieci też był okradany w ten sposób. Moja rodzina też była okradana przez komunistów.

Współczesnymi komunistami, złodziejskimi trójkami okradającymi rolników są fundacje pseudo pro zwierzęce, które są prowadzone przez osoby pozbawione serca i sumienia, rozmaite krętaczki i manipulantki, które jadą na emocjach naiwnych internautów, by wzbudzać gigantyczny hejt i poparcie dla swoich grabieżczych akcji, nie mających nic wspólnego z ratowaniem zwierząt czy pomaganiem im, tym bardziej rolnikom, gdyż rolników mają za nic. Paniusie z fundacji traktują polskich rolników i hodowców jak podludzi. Przypomina to czasy najgorsze w naszej historii - czasy terroru Hitlera i Stalina. 

Rozwydrzenie cwaniar z fundacji pseudo prozwierzęcych rośnie proporcjonalnie do nadawanych im nieroztropnie, a naiwnie, nieograniczonych uprawnień. Już teraz przemocowe napady na prywatne osoby, wtargnięcia na prywatne posesją są normą. Te cwaniary nie potrafią i nie chcą pomagać na miejsu, gdzie mieszka zwierzę, bo wtedy nie mają możliwości wyłudzania nieprzytomnych kwot za pozorowane leczenie, za zbędny transport i hotelowanie zrabowanych zwierząt gdzieś daleko w Polsce. 

Fundacje stosują narastający terror wobec rolników. Dążą do coraz większych uprawnień i przywilejów. Stawiają się w roli panów i zarządców cudzym mieniem, przy czym nie ponoszą żadnych kosztów zakupu zwierząt i ich hodowli. Te uzurpatorki własność prywatną nazywają wspólną, mimo, że grosza nie dołożyły do zakupu materiału genetycznego i wyhodowania dorodnych zwierząt, po które wyciągają swoje lepkie ręce.

Fundacje przyjeżdżają po cudze dobro w które rolnik bądź inny hodowca włożył serce, pracę, czas i pieniądze i po prostu kradną to dobro, wywołując w zaskoczonym hodowcy szok psychiczny i traumę, niekiedy zawał serca. Dwa, w sumie trzy napady na moje gospodarstwo spowodowały mój rozstrój zdrowia na długie miesiące, a nawet lata.

De facto, zostałam okrutnie i podle potraktowana - zupełnie bez wyroku. Przy tym nie było tutaj żadnego znęcania się ani głodzenia zwierząt. Zwierzęta były zadbane i pod moją opieką. Jedna stajnia jest dobra, drugi budynek aktualnie służy jako drewutnia i rezerwuar materiałów budowlanych. W czasie, gdy ja zostałam okradziona po raz pierwszy, tj. 3 maja 2018 roku, mój sąsiad nie miał obory, nie miał warunków do trzymania krów, a trzymał stado i PIW Olecko o tym wiedział i jemu zwierząt nie odbierał. Doczepili się do mnie, do tego budynku, w którym składuję drewno. 


Warunki to nie jest znęcanie się, ale fundacje pod znęcanie się podciągają wszystko. Jest to bardzo wygodne. Uznają za znęcanie się wszystko, co im przyjdzie do głowy, dlatego definicja znęcania się musi zostać zaktualizowana i opisana, jako działania faktycznie będące znęcaniem się, czyli katowanie, bicie zwierząt, a nie to, że koń nie miał struganych kopyt, bo nie musi mieć, jeśli dużo rusza się po gospodarstwie, sam sobie kopyta ściera.

Także naturalne zaplecenie warkoczyków u konia, który sobie je zaplata podrzucając głową, to nie jest zaniedbywanie, ani znęcanie się nad zwierzęciem - to jest naturalne zachowanie konia i skutek z tym związany. Obecnie wg tej nowej ustawy pod znęcanie jest podciągnięte celowe i nieświadome zaniedbanie. W tym takie rzeczy jak niedożywienie lub nie ostrugane przez kowala kopyta, bez względu na to, czy koń starł sobie kopyta sam, czy nie. 
Zwierzęta niekiedy chorują. Każda dysfunkcja zwierzęcia jest uznawana przez fundacje jako znęcanie się celowe właściciela, bo koń chory i chudy. Nie ma w tym żadnego znęcania się. Im koń starszy, tym ma większe problemy z trawieniem i mimo najlepszych starań i paszy, ma prawo chudnąć. Fundacja wykorzystuje naturalne objawy by okradać właścicieli i ich fałszywie oskarżać. Obecnie coś, co jest uznane przez fundacje za zaniedbanie, jest podciągane pod znęcanie się i na tej podstawie zwierzę jest uprowadzanie z domu lub gospodarstwa. Ta uznaniowość musi mieć swoje prawne granice. NIKT NIE MOŻE MIEĆ PRAWA ODBIERAĆ CUDZEGO ZWIERZĘCIA W OGÓLE, także pod zarzutem zaniedbania. 



Do tego tym napadom towarzyszy niewyobrażalna mowa wściekłej  nienawiści inicjowana i generowana przez te przestępcze fundacje. Pan Minister już wie jaka mowa, gdyż sam stał się jej ofiarą. 

Prawda jest taka, że te fundacje nie tylko działają w swoim chciwym, grabieżczym interesie, ale także w interesie szerszym, w interesie obcych państw, które  chętnie widziałyby Polskę w ruinie, a zwłaszcza nasze drogocenne, naturalne i zdrowe rolnictwo, które od wieków karmiło nie tylko całą Polskę, ale też i Europę, do tego stopnia, że nasz król postanowil sprowadzić do Polski Zydów, aby pomogli mu swoim handlowym kunsztem zbyć ogromne ilości płodów rolnych i mięsa. 

Ten przestępczy proceder  fundacji musi być ukrócony. Nie można pozwolić na to, żeby ci oszuści i złodzieje oraz bandyci rządzili na wsi polskiej i rujnowali ludziom życie i ich hodowle.

Ja 18 lat hoduję zwierzęta. Wyhodowałam sama, osobiście piękne stada owiec, kóz i koni oraz drobiu i robiłam to umiejętnie tak, że wszystkie gatunki pięknie ze sobą współistniały na moim Rancho. 

Na gospodarstwie panowała sielanka, dopóki nie wtargnęła tutaj bandycka fundacja przy wsparciu polityka PSL, wójta gminy Kowale Oleckie, Krzysztofa Locmana, który nie chciał płacić odszkodowania za  owce zagryzione przez wałęsające się psy.

Fundacja Molosy Adopcje zniszczyła zdrowo funkcjonujące hodowle owiec, kóz oraz koni.



Zrabowane zwierzęta mimo braku wyroku sądu czy ważnej decyzji administracyjnej nadal są przetrzymywane przez fundację i wójta już drugi rok. Zwrócono tylko dwa bezwartościowe rasowo pieski, natomiast konie, owce, kozy i rasowy pies są nadal w rękach wroga.  Wroga, bo ci ludzie odnoszą się wrogo do mnie i do moich zwierząt, które doprowadzili do zagłady w znacznej liczbie. 

Mimo braku wyroku sądu lub ważnej decyzji administracyjnej, mimo wielu, wielu moich wniosków o zwrot zrabowanych zwierząt, ci ludzie nadal przetrzymują mój inwentarz nie licząc się ani z moim dobrem, ani z dobrem moich zwierząt, które przecież kochają mnie i są ze mną zżyte, co widać doskonale na przykładzie radości moich dwóch suczek zwróconych po dwóch latach niewoli w klatce.


Warto i trzeba tu wspomnieć, że zrabowane zwierzęta są także materiałem dowodowym w sprawach się toczących. Dowody znajdują się w rękach stron zainteresowanych wrobieniem mnie w rzekome znęcanie się, tak, aby przejąć zrabowane dobro na stałe.   


Zwierzęta wywieziono, aby sobie je przywłaszczyć i zarobić na nich, a także po to, by nimi manipulować. Manipulacje materiałem dowodowym mają dostarczyć dokumentacji do sądu, na podstawie której, sąd ma orzec przepadek mojego mienia i obciążyć mnie gigantycznym rachunkiem w wysokości wartości mojego gospodarstwa. 


W ten sposób, ta zorganizowana grupa przestępcza zarabia na ludzkiej krzywdzie. Nie dość, że na mnie i moje bestialsko napadnięto, obrabowano mnie, włamano mi się do domu, załadowano niehumanitarnie stos owiec i kóz jedno na drugie czym doprowadzono do pierwszych trzech zgonów, a następnie wywiezione owce i kozy otruto i zagłodzono na śmierć, w wyniku czego śmierć poniosło około 20 dorosłych owiec i kóz oraz koźlęta i jagnięta, to dodatkowo ci bandyci próbują mnie fortelem wyrzucić z mojego domu, zakładając mi idiotyczne sprawy o umieszczenie w zakładzie psychiatrycznym - osoby zdrowej na psychice i umyśle. Tę incjatywę podjął wójt Locman i podległy mu GOPS Kowale Oleckie oraz Komenda Powiatowa Policji w Olecku. To ci ludzie w 2017 roku podjęli próbę usunięcia mnie z mojej posiadłości i przejęcia moich zwierząt. Wójt i prokuratura olecka znają na pamięć treść mojego aktu notarialnego zakupu gospodarstwa. Posługiwali się nim już w 2017 roku sadząc się na moje włości. Analizowali mój akt notarialny godzinami. Zastanawiam się, czy złamali tym samym przepisy RODO. 


O sprawności mojego umysłu świadczą moje listy i posty, o sile mej psychiki świadczy to, że zniosłam tyle upokorzenia i przemocy, ile mi zadała ta bewzględna, cyniczna zorganizowana grupa przestępcza. Podczas obu napadów, byłam nagrywana i fotografowana. Te filmy i zdjęcia fundacja Molosy Adopcje zamieściła w  internecie na dużych portalach ogólnopolskich i międzynarodowych. Fundacja szydzi ze mnie, obraża mnie, poniża. To są ohydni ludzie. 


To nie koniec bestialstwa tej zorganizowanej, przebiegłej, wyrachowanej do szpiku kości grupy przestępczej. Teraz sadzą się na moje gospodarstwo. Kobieta  która ukradła 6  moich koni, wystawiła dla mnie rachunek do zapłaty na kwotę 30.000 złotych oraz zawnioskowała do prokuratury o zajęcie mojej hipoteki i prokuratura zajęła hipotekę mojego gospodarstwa.


 Nie mam dostępu do mojego stada  owiec i kóz od dwóch lat, a padające tam zwierzęta, są dopisywane do rzekomych moich win. Nie mam żadnego wpływu na to, co oni robią z moimi zwierzętami. Zwierzęta u nich masowo padają, a oni nie są za to karani, tylko ja. 


Sama kradzież moich zwierząt to jest kara. Kara bez wyroku. To nie jest legalne. Nie wolno karać nikogo bez wyroku. Ja nie zostałam skazana, a zostałam opluta i ukarana. 



Na mojej farmie nigdy nie było żadnego znęcania się nad zwierzętami, a zwierzęta były karmione regularnie przez cały rok.

Ukradzione przez fundację Molosy Adopcje zwierzęta zostały brutalnie wywiezione w sposób niehumanitarny, otrute i zagłodzone na śmierć, a sprawiedliwości w organach ścigania nie ma i nie będzie, bo tam wiadomo kto siedzi: stara żydokomuna, która nie dopuści do tego, żeby sprawiedliwości stało się zadość, więc rozwiązania muszą być na poziomie legislacyjnym takie, żeby nie było możliwości, aby fundacja zabierała ludziom zwierzęta z podwórek oraz by nie miała możliwości mataczenia.

Raz zabrane zwierzęta podlegają manipulacjom przez fundację, która ma w tym finansowy i materialny interes aby zwierząt nie oddać. Zwierzęta zrabowane przez fundacje podlegają zatem rozmaitymi manipulacjom takim jak: trucie, zarażanie, kaleczenie, celowe głodzenie - po to, żeby spreparować fałszywy materiał dowodowy przeciwko okradzionemu hodowcy.

Często też fundacja ma dodatkowy interes kryminalny, aby nie oddać zwierząt, bo zabrane zwierzęta są przez fundację zaniedbywane, a nawet fundacje znęcają się nad zwierzętami i w przypadku zwrotu tych zwierząt właściciel mógłby zgłosić to na policji lub w prokuraturze widząc co fundacja zrobiła z jego zwierzętami.

Fundacje prozwierzęce to siewcy nienawiści, którzy pod pozorem ratowania zwierząt niszczą ludzi i ich hodowle.

Rolnik oraz hodowca oraz jego hodowla powinny być ustawowo chronione odgórnie i nikt, żadna fundacja ani inspektorat weterynarii, ani wójt, ani policja nie może mieć prawa wdzierać się na prywatną posesję po to, żeby kraść cudze zwierzęta, ponieważ na polskiej wsi w Polsce powiatowej nadal rządzi żydokomuna, która kręci lewe interesy przy pomocy niedoskonałego prawa, które umiejętnie nagina i wykorzystuje dla własnych egoistycznych, złodziejskich celów.

Doskonałym przykładem tego jak działa mafia na wsi polskiej jest przykład napadu na moje gospodarstwo, także przykład przejęcia stada prawie 200 krów własności rolników braci Skorupa pod Gorzowem Wielkopolskim.

Zarówno w moim przypadku jak i w przypadku kradzieży stada bydła własności braci Skorupa powinny zaangażować się w to specjalne organy państwa, ponieważ prokuratury lokalne nie wypełniają swoich ustawowych zadań w zakresie skutecznego ścigania przestępstw kryminalnych popełnianych na szkodę rolników.

Warto utworzyć niezależny od obecnego wymiaru niesprawiedliwości sąd branżowy rolniczy, który będzie rozpatrywał sprawy polskich rolników w sposób uczciwy i niezależny od lokalnych układów.

Problem zasadniczy, który generuje ustawa o ochronie zwierząt, to zamach na wolności i prawa człowieka. Podstawowym prawem człowieka jest prawo własności. Ta ustawa o ochronie zwierząt robi zamach na prawo własności rolników i hodowców, a także innych właścicieli.

Możliwość ingerowania przemocowego w cudzą własność powinna być wykluczona.

Jeżeli rząd, sejm - generalnie władze i ich organy - dopuszczają ingerencję w prawo własności obywateli, to stawiają się w pozycji właściciela cudzej własności, przy czym nie ponoszą ani kosztów, ani ryzyka hodowli zwierząt, a tylko przyjeżdżają po gotowe zwierzęta, żeby je przejąć i spożytkować dla własnych celów, a w skrócie taka działalność to jest po prostu kradzież. Władze nie mogą okradać obywateli, bo nie po to zostały przez naród powołane, a wręcz przeciwnie - do ochrony obywateli i ich podstawowych praw człowieka, a prawo własności to jest podstawowe prawo.

Ktoś może argumentować, że dobro zwierząt wymaga ingerencji w cudzą własność, w cudze gospodarstwo - ale taka ingerencja często jest bezzasadna, a co gorsza generuje krzywdę ludzką, ludzkie dobro jest naruszone, a państwo i jego organy zostały powołane przez naród, aby go chronić, a nie napadać i okradać. Rząd ma płacone za ochronę obywateli i tylko tym powinien się zajmować. Zwierzęta rządowi nie płacą za ochronę, lecz ludzie.

Ingerowanie w indywidualne dobro obywatela to nadużycie, zwłaszcza w sytuacji, gdzie dochodzi do krzywdy ludzkiej, bo osoby interweniujące nagminnie naginają prawo i procedury oraz po prostu kłamią i mataczą, żeby przejąć cudzą własność.

Ryzyko nadużywania ustawy o ochronie zwierząt jest ogromne, dlatego należy zlikwidować możliwość wywożenia zwierząt wbrew woli właścicieli.

Przede wszystkim jednak, prawo własności właścicieli zwierząt jest naruszone i to jest dobry powód żeby tą ustawę albo całkowicie zlikwidować albo mocno przerobić.

W kraju prawdziwie wolnym, gdzie obywatele są prawdziwie wolni, taka ustawa nie miałaby racji bytu, bo to jest zamach na podstawowe wolności obywatelskie.

To nic, że jest napisana tak przekonywująco, że niby ma chronić zwierzęta, ale w tej ustawie zawarty jest ogromny zamach na podstawowe prawa człowieka w Polsce. 

Ustawa o ochronie zwierząt jest w ten sposób napisana, że umożliwia manipulacje fundacji pro zwierzęcych materiałem dowodowym i wystawianie fałszywych opinii weterynaryjnych na podstawie których są przejmowanie cudze zwierzęta.

Dzieje się tak, gdyż fundacje przemocą wywożą zwierzęta bez ich badania weterynaryjnego i opisania przez lekarza weterynarii na gospodarstwie w obecności właściciela i bez sporządzenia protokołu odbioru z udziałem właściciela.

Fundacje żywotnie zainteresowane przejęciem cudzej własności, pośpiesznie i siłą, wbrew woli właściciela, wywożą zwierzęta często na drugi koniec Polski, gdzie je ukrywają w złych warunkach bytowania, gdzie zwierzęta są poddawane manipulacjom mającym na celu sfabrykowanie fałszywych dowodów przeciwko właścicielowi. Fundacje wrabiają niewinnych ludzi w przykry i ciężki paragraf pt. "Znęcanie się nad zwierzętami".

Fundacja pro zwierzęca jest to podmiot, który czerpie niewyobrażalne korzyści z tytułu odbioru cudzych zwierząt. Zarabia na okradzionym hodowcy oraz na zbiórkach pieniędzy robionych pod ukradzione zwierzęta z danego gospodarstwa. Epatuje internautów poprzez internet i media, wstrząsającymi, kłamliwymi opisami rzekomej tragedii zwierząt i rzekomego sadyzmu i znieczulicy domniemanego sadysty-właściciela.

Fundacje nagminnie pomawiają gospodarzy i hodowców o celowe głodzenie zwierząt, co stoi w sprzeczności z logiką i celem hodowli, jakim jest uzyskanie dorodnych sztuk zwierzyny i korzystna ich sprzedaż lub czerpanie korzyści z runa, mleka, jaj, pracy polowej i zaprzęgowej.

Typowa fundacja nie pomaga na miejscu, nawet nie próbuje. Nie przywozi paszy, nie opłaca weterynarza, nie karmi zwierząt. Postawa fundacji jest skrajnie roszczeniowa - żąda wydania cudzego mienia, bo takie ma uprawnienia. Nie liczy się ani z dobrem właścicieli, ani z dobrem ich zwierząt. Zwierzęta są odbierane bezpodstawnie i jest to nagminne.
Fundacje działają z zaskoczenia i z zastraszenia, udają służby państwowe i ekspertów weterynarii. Wmawiają napadniętym właścicielom niestworzone rzeczy, aby tylko wyrwać cudze zwierzę i dobrze zarobić na pozorowanej pomocy.

Jedyne czym się zajmuje fundacja, to jest zastraszanie i terroryzowanie hodowcy i kradzież jego mienia. Nie ma w działalności fundacji ani grama człowieczeństwa czy cienia życzliwości i chęci pomocy.

Fundacja to jest strona sporu, która jest całkowicie zainteresowana tym, aby zmanipulować materiał dowodowy, którym są zwierzęta, w ten sposób, aby go nie zwrócić prawowitemu właścicielowi.

Fundacja dysponuje zrabowanym materiałem dowodowym i manipuluje nim miesiącami i latami. Ustawa nie może na to pozwalać, w sytuacji, gdzie na podstawie sfałszowanych dowodów ludzie idą do więzienia i mają konfiskowane nieruchomości.

Należy wprowadzić poprawkę do obecnej ustawy o ochronie zwierząt aby żadna fundacja ani żaden inny podmiot nie miał prawa odbioru zwierząt właścicielskich, co najmniej bez wyroku sądu, a najlepiej wcale.

Zakaz odbioru zwierząt właścicielskich ukróciłby tę całą patologię, która w tej chwili się gwałtownie rozwija w Polsce.

Obecnie branża prozwierzęca to jest bandycka branża handlu kradzionymi zwierzętami.

Fundacje prozwierzęce zamieniły się w agresywne bandy, które napadają na bezbronnych, niewinnych właścicieli zwierząt, po to, żeby się obłowić ich kosztem.

Moje zwierzęta ukradziono bez wyroku sądu, następnie zostały poddane manipulacjom przez rabusiów, którzy je uprowadzili, następnie truli i głodzili w wyniku czego padła ogromna ilość zrabowanych zwierząt.

Moje ukradzione zwierzęta celowo głodzili, truli i zarażali. Prokuratura olecka nie reaguje na moje zawiadomienia. Generalnie kładzie lachę.

Ludzie, którzy ukradli moje zwierzęta znęcają się nad nimi od dwóch lat.

Nie ma żadnego organu, do którego można zgłosić ten proceder, by go przerwał, aby się nim zajął skutecznie, dlatego ustawa nie może dopuszczać do tego, aby były wywożone zwierzęta właścicielskie wbrew woli właściciela.

Ta ustawa w obecnej formie stwarza ogromne możliwości mataczenia w sprawach odbioru zwierząt przez fundację, a także przez weterynarię, wójta, policję.

Każdy z tych organów to nie są święte krowy - pracują tam ludzie, którzy mają dużo za uszami. W dodatku często są to ludzie lewicy, czyli pozbawieni sumienia i zasad moralnych. Dla swoich celów nie cofną się przed żadną podłością i przestępstwem, byle dopiąć swego.

Fundacja Molosy Adopcje nie tylko, że doprowadziła do śmierci ogromnej ilości moich zwierząt, ale dopilnowała, aby moje gospodarstwo nie mogło normalnie funkcjonować.

Dopuściła się niesamowitego hejtu i zmasowanej mowy nienawiści, zniesławiania gospodyni w całym internecie, co zaskutkowało problemem ze sprzedażą wystawionych w internecie na sprzedaż  źrebiąt, problemami z zakupem paszy, ze sprowadzeniem weterynarzy.

Pomówieniom i oszczercom ze strony fundacji Molosy Adopcje nie ma końca. Nie stać mnie, aby pozwać tę kreaturę Elżbietę Kozłowską z tej fundacji, więc ona wylewa na mnie pomyje i topi mnie w szambie od dwóch lat. Mało tego, napuszcza na mnie media, a zmanipulowani redaktorzy nachodzą mnie i obrażają.

To cud, że ja to wszystko znoszę. Większosc ludzi na moim miejscu by się załamała psychicznie i popełniła samobójstwo.
Ja się dzielnie trzymam. Równowagę psychiczną pomaga mi zachować codzienna praca w ogrodzie.

A ilu właścicieli zwierząt załamało się i zmarło przedwcześnie na udar serca lub wieszając się? Nikt nie prowadzi statystyk, ale ofiary w ludziach są. Ja wiem o co najmniej dwóch.

Żyjemy w dziwnych czasach, w których zło jest gloryfikowane i bezkarne.
Telewizje mainstreamowe gloryfikują i chwalą bandytów z fundacji pro zwierzęcych.

Ale w głębi duszy każdy przyzwoity człowiek, który widział grabież zwierząt z bliska, czuje, że to jest wyjątkowo podłe to co robią uzurpatorzy z fundacji mieniących się pro zwierzęcymi.

Pełne nienawiści i przemocy działanie fundacji Molosy Adopcje doprowadziło do zachwiania równowagi ekonomicznej mojej farmy.

W wyniku terrorystycznej działalności fundacji Molosy Adopcje moje gospodarstwo zostało pozbawione finansowania niezbędnego do prowadzenia bieżącej działalności gospodarczej, co odbiło się negatywnie na mojej hodowli koni. Byłam zmuszona kupić tańsze siano. Potem zabrakło pieniędzy na zakup używanej ciężarówki do transportu paszy. Byłam zdana na łaskę i niełaskę dostawców. Hejt zainicjowany i rozpętany przez fundację Molosy Adopcje utrudniał sprowadzenie paszy. Prezeska  tej fundacji poderwała moją wiarygodność, co zaskutkowało problemami z transportem paszy.

W wyniku terroru i hejtu oraz wymuszeń, w 2019 roku padły dwa moje najpiękniejsze konie, a u wójta rok wcześniej 20 zrabowanych owiec i kóz.

Wszystkie moje wierzęta na mojej farmie były regularnie pojone i karmione, zarówno przed kradzieżą stada owiec i kóz, jak i po - te zwierzęta które zostały.

Przed interwencją moje zwierzęta nie chorowały. Hodowałam wszystkie moje zwierzeta ekologicznie, naturalnie. Byly zdrowe i dorodne. Nie wymagały szczepienia, bo nie miały kontaktu z innymi końmi i nie chorowały.

Po ingerencji fundacji, na skutek jej terroru i wymuszeń, zaszczepiłam wszystkie konie. Miały one w sobie te zarazki ze szczepionek, gdy jeden ze źrebaków zachorował. Ostatecznie konik dostał kolkę i nie udało się go uratować. Ciężarna klacz uległa wypadkowi na polu. Też miała te zarazki w sobie. Z powodu hejtu nikt nie chciał pomóc moim koniom. Dzwoniłam do sąsiadów i weterynarzy. Wszyscy odmówili pomocy koniom. Uważam, że oba konie były do uratowania, tylko nikt nie chciał im pomóc.

Fundacja przyjechała tydzień później, gdy dwa padnięte konie były sprzątnięte przez firmę utylizacyjną. Fundacja ukradła pozostałe 5 zdrowych koni znacznej wartości - moje kochane koniki, osobiście z wielkim poświęceniem wychodowane przeze mnie. Włamała się do mojego domu i ukradła rasowego psa oraz jego rodowód, dowody do spraw sądowych, 2000 zł, komórkę.

Obecny podczas rabunku policjant rozwalił drzwi do mojego domu i nie zniwelował szkód. Marzłam całą zimę, bo drzwi są teraz nieszczelne.

Zbrodnicze organizacje nie mogą mieć prawa wejść na prywatny teren i tknąć zwierząt właścicielskich, bo te potwory znęcają się nad zwierzętami i ludźmi.

Prawo musi chronić rolników i hodowców odgórnie, ponieważ organy, które ingerują w gospodarstwa rolników i hodowle zwierząt towarzyszących, działają wadliwie, gdyż nie były zlustrowane i są to organy postkomunistyczne nauczone działać w sposób przestępczy, antyobywatelski, co generuje dotkliwą krzywdę ludzką i zwierzęcą.

Na rolników i hodowców złodzieje systemowi nakładają haracze w wysokości 100.000 zł i konfiskatę zwierząt niekiedy znacznej wartości rzędu kilkuset tysięcy złotych, na podstawie skrajnie patologicznej ustawy o ochronie zwierząt, która daje fundacjom i organom szerokie pole do manipulacji materiałem dowodowym, fałszowania dokumentacji weterynaryjnej, wystawiania fałszywych opinii i mataczenia w procedurach oraz w zeznaniach celem zadłużenia właściciela i przejęcia jego zwierząt oraz nieruchomości, a samego poszkodowanego uwięzienia na 5 lat, aby nie mógł walczyć o swoje zrabowane dobra i by go wykończyć psychicznie.

Apeluję o wprowadzenie poprawek do Ustawy o Ochronie Zwierząt uniemożliwiających wchodzenie na prywatny teren bez zgody właściciela i zabierania zwierząt bez zgody właściciela.

Apeluję o zastosowanie zasad sprawiedliwych, praworządnych:

Nienaruszalne prawo własności – czyli tylko właściciel ma prawo decydować o swojej własności, nikt inny. Jest to całkowicie anty-złodziejska zasada – a więc - nie można kraść. 

Państwo nie ma też prawa do redystrybucji czyimś mieniem kosztem jednej jednostki lub grupy na korzyść innej jednostki lub grupy. 

Po wprowadzeniu zasady „Nienaruszalnego prawa własności” znika całkowicie mrzonka o tzw. sprawiedliwości społecznej, od chwili wprowadzenia tej zasady istnieje tylko sprawiedliwość. 

Państwo nie ma też prawa ingerować w to, co ktoś robi ze swoją własnością i na swojej własności. 

Hodowca Izabella Redlarska
Rzecznik Praw Hodowcy







Ustawa o Ochronie Zwierząt


Możesz byś skazany na więzienie za nic, lub za byle co np. nieobcięte pazurki kota.
Taka jest ustawa o ochronie zwierząt w obecnej treści, w obecnym stanie prawnym.

środa, 6 maja 2020

Panie Ministrze, proszę o zwrot moich ukochanych zwierząt! 😭😭😭



Panie Ministrze, proszę o zwrot moich ukochanych zwierząt! 😭😭😭

Tak wyglądały zwierzęta na mojej farmie przed ich kradzieżą, oraz ich dobrostan i warunki hodowli:

https://zwierzetaindianki.blogspot.com

Takie piękne hodowle zniszczyła mi fundacja Molosy Adopcje sprowadzona przez skorumpowany PIW Olecko i wójta Kowal Oleckich, Krzysztofa Locmana.

Zdjęcia na bieżąco uzupełniam, a potem dodam opisy. Warto zaglądać do albumu co jakiś czas. Na dole strony:

https://zwierzetaindianki.blogspot.com

jest link "starsze posty" do wcześniej opublikowanych zdjęć.

Zapraszam do przeglądania sielanki zniszczonej przez pazerną na pieniądz, plugawą Elżbietę Kozłowską, prezeskę bandyckiej fundacji Molosy Adopcje, ewidentnie działającej w złej wierze i w złych zamiarach.

niedziela, 29 marca 2020

Album ze zdjęciami moich zwierząt


Tak wyglądały zwierzęta na mojej farmie przed ich kradzieżą, oraz ich dobrostan i warunki hodowli:

https://zwierzetaindianki.blogspot.com

Takie piękne hodowle zniszczyła mi fundacja Molosy Adopcje sprowadzona przez PIW Olecko i wójta Kowal Oleckich, Krzysztofa Locmana.

Zdjęcia na bieżąco uzupełniam, a potem dodam opisy. Warto zaglądać do albumu co jakiś czas. Na dole strony:

https://zwierzetaindianki.blogspot.com

jest link "starsze posty" do wcześniej opublikowanych zdjęć.

Zapraszam do przeglądania sielanki zniszczonej przez pazerną na pieniądz, plugawą Elżbietę Kozłowską, prezeskę bandyckiej fundacji Molosy Adopcje, ewidentnie działającej w złej wierze i w złych zamiarach.

Indianka

wtorek, 3 marca 2020

Molosy Adopcje stchórzyły


Na sprawie II K 519/19 w poniedziałek 2 marca 2020 nie stawiła się prezeska fundacji Molosy Adopcje, Elżbieta Kozłowska, ani jej wspólniczka w rabunku mojego mienia, Elwira Jakubiak.
Rabuś Justyna Kapica o dziwo dotarła. Szkoda, że mnie nie było. Bym rabusia przemaglowała tak, że tylko śliski gadzi ogonek by zamerdał. 😜

Indianka
Hodowca Niezłomny

sobota, 15 lutego 2020

Psychopatyczny vegelump w akcji...


Vegelump w akcji...
Ten gatunek odmóżdżonego niedorozwoja stawiającego życie człowieka niżej od zwierzęcego robi się coraz bardziej niebezpieczny. Vegeterror narasta. Patrzmy vegelumpom na ręce 🧐

https://m.youtube.com/watch?v=sSMqgRnIwfk